Robione oczywiście własnoręcznie. Najpierw był pomysł na jak najprostsze - wydrukowane i już. Potem: "a może coś domaluję?", "a może zmienię strukturę papieru?", "może zamiast malować, to coś dokleję?"...Wraz z postępem prac, zaproszenie ulegało swoistej ewolucji, bardzo dobrze się przy tym bawiłam (pokochałam Wikol) - w rezultacie uzyskałam taki oto 'efekt końcowy':
 |
fot. Włóczkoteka |
|
|
Postanowiliśmy, że przy dwójce dzieci to już wypada :)
Efekt końcowy uroczy :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńdziękuje bardzo ;)
UsuńNiezwykle oryginalne, a na dodatek każde zaproszenie będzie bardzo indywidualne, mam tylko nadzieję, że to będzie kameralny ślub, bo inaczej nie starczyłoby wikolu w hurtowni :).
OdpowiedzUsuńSerdeczne gratulacje i najlepsze życzenia :)
jak najbardziej kameralny, nie przepadam za wielkimi imprezami. Zresztą nawet tak małą imprezę jest mi ciężko zorganizować, a co dopiero wielkie wesele. Najchętniej zrobiłabym ognisko... :)
UsuńGratuluję, bardzo fajny pomysł z takimi kwiatami, super! :)
OdpowiedzUsuńBardzo piękny efekt :) Te kwiaty wyglądają wspaniale :)
OdpowiedzUsuń