Prezent dla kolegi, który opuszcza nasz piękny kraj, by spełnić swój 'american dream', już na stałe. Prezent taki, aby nie zapomniał o swoich korzeniach ;) Tak sobie wymyśliłam. I już po pięciu minutach wycinania szablonu miałam dosyć... ale się uparłam i wymęczyłam go do końca. Tapowanie było najprzyjemniejsze, ale chyba tego nie potrafię, bo po zdjęciu szablonu orzeł miejscami się rozmazał niestety, no i mogłam jednak rozrzedzić farbę...
Trochę załamana pocieniowałam tego rozpływającego się ptaka. A oto efekt końcowy, który mnie zresztą pozytywnie zaskoczył:
 |
fot. Włóczkoteka |
 |
fot. Włóczkoteka |
 |
fot. Włóczkoteka |
Rewelacja!! podziwiam za cierpliwość :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie wyszło! Nigdy jeszcze nie malowałam korzystając z szablonu, bo nie chce mi się wycinać :) Potem zawsze obawa, czy farba nie podejdzie pod szablon .... Ale Twój orzeł jest super :)
OdpowiedzUsuńno właśnie myślałam, że z szablonem będzie łatwiej... no i się pomyliłam.
UsuńMnie również efekt zaskoczył. Orzeł wyszedł super , sprawiłaś świetną pamiątkę na pożegnanie aż łezka w oku się kręci. Miłej niedzieli , buziaki.
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem i gratuluję talentu!
OdpowiedzUsuńDługo kazałaś nam czekać na ten wpis - ale warto było. Koszulka z orłem - rewelacyjna!
OdpowiedzUsuń:)